czwartek, 23 kwietnia 2015

Wielkie marzenia 2015 - wyzwanie specjalne

Zainspirowana wyzwaniami na blogu Intensywnie Kreatywnej 
ogłaszam moje Wielkie Marzenie 2015

Mam czesankę naturalną Corriedale w dwóch kolorach, piękna jest a jak pachnie.
Zamówiłam w E-welenka.pn.pl


Czekam na kołowrotek Kromskich Sonata
Dziękuję sponsorowi



A jak się nauczę prząść tak jak Tysia z YarnAndArt


To sobie wydziergam sweterek ARMAGH
z kolekcji The Celtic Collection
Alice Starmore



I kto mi zabroni mieć tak Wielkie Marzenie.

sobota, 18 kwietnia 2015

Zielone moteczki mnie wciągnęły


i to bardzo, ale po kolei....

Jest rano, budzę się już po szóstej czeka mnie cały dzień spędzony na przędzeniu i farbowaniu z Tysią. Pewnie mnie rozumiecie, ale taki dzień to więcej niż wakacje to całkowite oderwanie od codziennego dnia, no i w końcu czekałam na ten dzień od zimy.

Zaczęłyśmy drugi dzień zmagań z kołowrotkiem, Tysia jeszcze wczoraj przekonywała, że przez noc poukłada się trochę w głowie i rano to już będziemy śmigać. No dobrze, śmigałam trochę lepiej trochę "artystycznie" a oto efekt drugiego dnia


To piękny dubelek uprzędziony z dwóch moich niteczek, brązowej na kołowrotku Majacraft


i drugiej niteczki białej na Sonacie


 Nie zrażona niczym, dumna, że już umiem prząść przystąpiłam do farbowania. Nie miałam właściwie wcale zamiaru farbować w przyszłości, ale pomyślałam, że warto spędzić z dziewczynami cały dzień, w końcu Tysię z YarnAndArt znam nie od dziś wirtualnie, więc chciałam zobaczyć jak ona czaruje te kolory na włóczkach.

I proszę co wyczarowałam pod czujnym okiem Tysi


 nie to nie jest wszystko moje, precelek farbowała Tysia, piękne zielenie takie jak lubię, barwy ziemi.
Moja to ta wełenka i ten kawałek po środku. Nie będę pisała, że zdjęcie nie oddaje pełnego uroku tych kolorów, ale to prawda, w naturze są jeszcze piękniejsze.

To nie wszystko co ufarbowałam dzisiaj ale o tym innego dnia.

A w przerwie między zajęciami gospodarze Dobrego Miejsca w Wawrze pod Warszawą podali pyszną zupę własnego gotowania


Miło było zjeść wspólnie obiad i poplotkować o wełenkach, dzierganiu, farbowaniu, filcowaniu..... a nawet o koronkach klockowych. I tak sobie siedziałyśmy w porze obiadowej i miło spędzałyśmy czas w tym magicznym miejscu.

Przede mną nauka przędzenia, w planach następne kursy organizowane przez Hobby-wełna i oby Poznań częściej przyjeżdżał do Warszawy do Dobrego Miejsca, bo świetnie się tam bawiłam i miło spędziłam czas z koleżankami tak samo zakręconymi jak ja.

Anneczka zostaje prządką

Pierwsze koty za płoty, pierwszy dzień kursu i takie postępy!!!!


Nie krytykujcie to naprawdę trudne, nogi nie chcą współpracować z rękoma,
nitka skręca się nie w tą stronę co trzeba albo dla odmiany zwija się w artystyczne precelki, kołowrotek koniecznie chce się kręcić w lewo a powinien w prawo i nitka też nie lepsza potrafi się w najlepszym momencie zerwać..


Z zacięciem przędłyśmy sobie tą nitkę pod okiem Tysi z YarnAndArt 
na kursach organizowanych przez Hobby-welna  
tym razem Poznań zawitał w Warszawie w Dobre miejsce 
Oczywiście zaczęłyśmy od pogawędek, przepysznej kawy z prawdziwego ekspresu serwowanej przez gospodarzy Dobrego Miejsca i Tysia opowiedziała nam wszystko o kołowrotku, jak jest zbudowany, jak zacząć, jak ułożyć ręce i tak pięknie przędła na naszych oczach, że sobie pomyślałam eeeee ja to na pewno zaraz sobie uprzędę piękną niteczkę.
No i przędłam sobie te precelki i wcale ale to wcale mnie to nie zniechęcało, bo to fajne zajęcie i można sobie przy nim gadać i nogi sobie ćwiczą i mózg ma zajęcia sensoryczne i cała się wyciszyłam i tak oto stałam się prządką.
a jutro dalsze zmagania, postaram się więcej zdjęć zrobić

List do Mikołaja:








niedziela, 29 marca 2015

Hildur Jacket z plotulopi

Dziergam ostatnio sweterek dla Młodej z plotulopi,
 korzystam ze wzoru Hildur autorstwa Harpa Jónsdóttir.
Wełenkę plotulopi kupiłam w sklepiku Ewy


dziergam jedną nitką co wymaga silnych nerwów
wełenka nie jest skręcona, więc jak silniej pociągnę za nitkę to się przerywa
po kilku próbkach nabrałam wprawy w dzierganiu i teraz nić nie przerywa się
a jeśli się to zdarzy to nie ma większego problemu, nakładam obie nitki na siebie nie wiążąc supełka wełenka świetnie się łączy i nie ma śladu w robocie
co do samej wełenki, ciepła, naturalna i te piękne niepowtarzalne kolory
coraz mocniej kocham naturalne wełny i już nie czuję ich szorstkości
w końcu całą zimę latałam w sweterku w owieczki!


a to prawdziwe kolory wełny, zdjęcie nie jest wyraźne, nie mam aparatu buuu!
sweterek będzie szary nie atramentowy


Wełna jest fantastyczna do żakardów i planuję na następną zimę wydziergać sweterek z dużą ilością kolorowych szlaczków. 




czwartek, 5 marca 2015

Duże skarpetki na małych nóżkach

Pamiętacie wydziergane przeze mnie skarpetki wg wzoru Kerttu Latvala.
Otrzymałam zdjęcia nóżek właściciela skarpetek, teraz podwójnie mi się podobają.