To druga moja praca patchworkowa, zaczęłam ją szyć na kursie w Szkole Patchworku u Anny Sławińskiej. Ten patchwork powstał z małych kawałków materiału, to zachęca do gromadzenia resztek materiałów po szyciu, to taki mój mały wkład w ochronę Ziemi.
Prekursorką tej techniki jest Kit Vincent, zapraszam na jej bloga po inspiracje.
Zostało mi jeszcze wykończenie pracy, czyli bordiura i lamówka a to niewątpliwie nada uroku obrazkowi. Muszę jeszcze przemyśleć kolorystykę tego wykończenia ale chyba pójdę w stronę ciemnych kolorów.
Tu zdjęcie w innym oświetleniu, ale niestety zdjęcie nie oddaje pełnego uroku pracy, użyłam dość dużo błyszczących materiałów, zieloną organzę, która została z szycia stroju dla Kapelusznika. Te materiały w świetle wieczornych lampek oświetlających pokój dają patchworkowi dużo uroku.
Mam już obiecane skrawki materiałów z szycia kostiumów w teatrze, tafty!, tiule!, organzy! Marzy mi się duży patchwork szyty tą techniką w kolorach czrny-biały i może jakieś akcenty czerwieni i zieleni, ale oczywiście to zależy od tego jakie materiały będę miała.
Ta technika to zaplanowany żywioł, tak właśnie lubię. Przy następnej pracy zacznę od rysunku i zaplanuję rozmieszczenie zakrętasów, tu szyłam bez tych prac wstępnych, bardziej zależało mi na nauczeniu się w czasie kursu samej techniki, ale jak widzicie po każdym kursie z Anną Sławińską powstaje praca, która zdobi mój dom. Polecam kursy w Szkole Patchworku.
sobota, 15 listopada 2014
czwartek, 13 listopada 2014
Patchwork łaciatki pierwsze kroki
Byłam dzisiaj na kursie w szkole patchworku u Anny Sławińskiej
i oto początek mojej przygody z nową techniką patchworku stitch and slash
To mój wpis z FB:
Aż trudno uwierzyć, że umiem uszyć tak piękną rzecz, moja praca na dole w środku, dziękuję Aniu. Na kursie nie tylko uczyłyśmy się nowej techniki patchworku ale również rozmawiałyśmy o kolorach, o tym skąd czerpać inspiracje, o sztuce, o materiałach. Ania z wielkim zaangażowaniem wprowadzała nas w świat patchworku łaciatków, opisywała jak wiele możliwości daje ta technika. Zachwyciły mnie seria żywioły i barwy ziemi, ale wybrałyśmy na kursie nową technikę, którą Ania niedawno odkryła, ta technika patchworku jest mi w dziwny sposób bliska, dopiero teraz skojarzyłam, że bardzo lubię zapełniać kartkę takimi geometrycznymi zakrętasami, to pozwala mi się skupić i moja łaciatka to właśnie taka chwila skupienia. Polecam to był bardzo miły dzień
wtorek, 11 listopada 2014
Czapka z pomponem i słoniowe oczy
Ile dziergacie czapkę dla małej dziewczynki? Mnie to zajmuje jeden wieczór jak mam w głowie już gotowy projekt. Dostałam piękne kłębuszki bardzo mięciutkiej i milutkiej wełenki, włączyłam dobry film i tak powstała czapka dla Emilki
Użyłam najprostrzego wzoru w warkocze, rejestr : *6 o.p warkocz, 2o.p lewe, 4 o warkocz, 2 o lewe*
Warkocz z 4o prawych przeplatałam co drugi rząd, warkocz z 6 o prawych co czwarty rząd. To dość popularny wzór czapki.
A słoń dostał bardzo mądre słoniowe oczy, wyhaftowałam muliną, więc nie ma niebezpieczeństwa, że Młody w ferworze zabawy połknie oczy słonia.
Ta zabawka ma jeszcze jedno zastosowanie, służy jako podpórka do karmienia, wspomniały o tym dziewczyny w komentarzach i z takim przeznaczeniem ją szyłam. Tylko nie wiedziałam, że szyjąc zabawkę nadaje się jej niepowtarzalny charakter, czego nie ma przy masowej prdukcji!!!. Mój słoń jest spokojny i bardzo zrównoważony, przynajmniej tak go postrzegam. To na pewno dosrosły osobnik.
Następnego słonia postaram się uszyć młodszego i z większym temperamentem.
niedziela, 9 listopada 2014
Wielkie szycie i Minky Słonik
Jak wiele z was wykorzystałam wolne dni na szycie i zajęłam się wyprawką dla młodego czlowieka. Zabawa przy tym świetna, ale również trochę stresu, bo minky ciagnie się i nie chce trzymać fasonu.
I tak powstał malutki kocyk z piękną bawełną w słoniki i inne zwierzaki zaprojektowaną przez Winky Wheeler z kolekcji Rainy days. Ten zielony kocyk poszedł na pierwszy ogień i pomimo stopki kroczącej jeden bok ciągnie się troszkę na pikowaniu, ale boję się pruć, bo zawsze zrobię wtedy w materiale dziurę. Młody człowiek wybaczy te drobne niedoróbki.
I drugi większy kocyk z motywem marynistycznym, dla bystrych obserwatorów jeszcze widać szpilkę, bo nie zaszyłam otworu. Jak to któraś z dziewczyn napisała na blogu, otwór jest zawsze za mały przy przewlekaniu kocyka na prawą stronę a za duży do zszycia. Tak potwierdzam, ja mam to samo wrażenie.
I jeszcze do kompletu małe zabaweczki z metkami:
I jeszcze trochę się pochwalę komplecikiem niebieskim
A po uszyciu kocyków zostało mi trochę materiału i uszyłam słonika. To oczko jeszcze jest nie zrobione i dałam taką prowizorkę, ponieważ to dla malucha, więc oczko wyhaftuję po praniu.
I tu zaskoczyło mnie minky, jak szyłam uszy to ze zmęczenia, czy nieuwagi szyłam stopką kroczącą po stronie minky i tak, to jet to, nic się nie ciągło, materiały szły równolegle.... ha nauczyłam się szyć z minky!!! Przede mną jeszcze ochraniacz do łóżeczka i poduszki, a tam nie da się ukryć jak coś, by się zszyło krzywo.
Słonik sprawił mi największą frajdę, zrobiłam mu trochę szczegółów podpatrując zdjęcia prawdziwych słoni. Ma trąbę i uszy ....
ma ogon, dodałam metki do zabawy
ale ma również wysuniętą wysoko miednicę i zaznaczone wyrostki kolczyste
i oczywiscie nie zapomniałam o wielkich palcach i słoniowych nogach
Przypominacie sobie tą wielką górę pociętych materiałów ?
No to niewiele z niej ubyło, więc będzie dalszy ciąg.
Znacie przysłowie " jaka matka, taka natka" Młoda kupiła czarny cylinder, a dzisiaj jest już taki:
I Młoda rzuciła mi wyzwanie na resztę dni wolnych!
Ciekawe, czy ktoś zgadnie co mam z tego zrobić? Podpowiem, że to do zdjęcia górnej patrii tego kogoś, a Młoda ma zrobić jeszcze dość mocną charakteryzację. Zdjęcie jest zaliczeniem jej pracy semestralnej i jak dostanę pozwolenie tego mężczyzny to będę mogła opublikować na blogu.
czwartek, 6 listopada 2014
Patchwork Anneczki
Byłam wczoraj na zajęciach patchwork dla początkujących w szkole u Anny Sławińskiej i uszyłam mój pierwszy patchwork w życiu. Nie dajcie się zmylić, to wcale nie takie łatwe, no chyba że jesteście pod czujną opieką w szkole u Pani Ani.
Dziękuję za mile spędzony czas, za pyszne konfitury ze śliwek, za naoliwienie i ustawienie mojej maszyny do szycia, za piękną rzecz, która zdobi teraz mój stół w pokoju.
Ale to nie koniec moich zmagań z tym rzemiosłem, wkrótce czekają mnie zajęcia z pikowania i łaciatków.
Ale to nie koniec moich zmagań z tym rzemiosłem, wkrótce czekają mnie zajęcia z pikowania i łaciatków.
niedziela, 2 listopada 2014
Lopapeys w owieczki
Skończony, zblokowany lopapeys w owieczki doczekła się dzisiaj sesji zdjęciowej.
Sweterek wydziergany z pięknej i ciepłej 100% wełny Lettlopi, zużyłam cały motek wełny czarnej, niecały motek wełny szarej i chyba 5 motków białej.
Nadal zachwycają mnie kolory wełny Lopi, nawet biel jest tak piękna jak najczystszy puszysty śnieg.
I teraz na plaskacza, żeby można zobaczyć dokładnie wzór.
To nie będzie mój ostatni lopapeys, uwielbiam je dziergać.
A teraz przypomnę moje poprzednie lopapeysy w kolejności od najmłodszych:
Sweterek wydziergany z pięknej i ciepłej 100% wełny Lettlopi, zużyłam cały motek wełny czarnej, niecały motek wełny szarej i chyba 5 motków białej.
Nadal zachwycają mnie kolory wełny Lopi, nawet biel jest tak piękna jak najczystszy puszysty śnieg.
I teraz na plaskacza, żeby można zobaczyć dokładnie wzór.
To nie będzie mój ostatni lopapeys, uwielbiam je dziergać.
A teraz przypomnę moje poprzednie lopapeysy w kolejności od najmłodszych:
Killing sweater
Męski lopapeys Oddin rozmiar XL
Czarny Oddin rozmiar XXL (nadal szuka właściciela)
I pierwszy lopapyes w koniki
sobota, 1 listopada 2014
Kocyki, poduszeczki i zabaweczki
Pozostając w temacie dzieci i szycia, otworzyłam małą produkcję dla całkiem małego chłopca, który niebawem zawita na świecie. Pierwszy raz mam takie zlecenie i mam ogromną tremę. Do tego ma to wszystko być w scenerii marynarskiej.
Wysilam więc moją kreatywność i poznaję nowe trendy. Dzisiaj było wielkie cięcie, chyba to dla mnie najtrudniejszy moment w szyciu, potem już jest lepiej.
Wysilam więc moją kreatywność i poznaję nowe trendy. Dzisiaj było wielkie cięcie, chyba to dla mnie najtrudniejszy moment w szyciu, potem już jest lepiej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

