sobota, 18 października 2014

Tkany ocieplacz


Ostatnio dużo szyję, ale również dziergam, a właściwie dokończam robótki.
Znalazłam gdzieś na blogach tkany wzór na drutach, miałam dwa kłębki zapomnianej włóczki i dziergam sobie wiosenny ocieplacz.


Lewa strona tego wzoru też jest piękna


Komin będę robiła do wyczerpania wełny, będzie więc dość głęboki czy też długi, jak kto woli, żeby po udrapowaniu na szyi widać było obie strony tkaniny, będzie ciekawiej.

niedziela, 12 października 2014

Stajnia i chusta stajenna

Moja bardzo ciepła i bardzo miła chusta stajenna, jak napisałam w poprzednim poście o tej robótce, dziergałam tylko w stajni w czasie jak Młoda jeżdziła konno. Pomimo miłych przynajmniej dla nas obu, zapachów stajni, chusta przpięknie pachnie, do naturalnego zapachu owczego runa dodał się zapach koni i dla mnie ten zapach jest niesamowity. Z tego między innymi powodu zakładam chustę na jazdy Młodej, nie muszę jej prać po każdej wizycie u naszego konia.


Tam zza chusty nieśmiało wygląda torebka, którą uszyłam na kursie szycia z dzianin. Też udany projekt i dużo się w niej mieści i robótka do stajni też.


Chusta została wydziergana z wełny owczej farbowanej przez Tysię z YarnAndArt i Alpaki silk Dropsa. Lubię to połączenie, szorstkość wełny owczej została już przez Tysię złamana nitką z jedwabiem, ale alpaka silk nadaje miziastości wełnie i to dopiero jest miłe wrażenie dla skóry.


 I tak dla zabawy chusta została wykończona kilkoma rządkami tylko z wełny owczej.
A dla dodania atmosfery kilka zdjęć ze stajni;



i Młoda w bryczesach





czwartek, 9 października 2014

Spódnica z dzianiny dla Młodej

Ostatnio zajmuje mnie szycie, oczywiście na pierwszy ogień poszły dzianiny, po serii ocieplaczy uszyłam długą spódnicę z leciutkim trenem. No sama wpadłam w zachwyt, udała się, pasuje na Młodą.  Na szyi ocieplacz z falbaniastej dzianiny mojej roboty.


Mam mało doświadczenia w szyciu dzianiny, ale brałam lekcje w Splotartystyczny u bardzo znanej projektantki, możecie poczytać o tym na stronie, nie jestem upoważniona do podawania nazwisk.


Nie obyło się bez wpadek, dzianina jest ciężka i musiałam dwa razy skracać spódnicę, do tego mam nowy sprzęt do szycia i jeszcze nie opanowałam jego możliwości.


Oczywiście nie zapominam o drutach z przyjemnością dziergam wieczorami
i mam nadzieję już wkrótce pokazać kilka skończonych rzeczy.


Zdjęcia robił kolega z klasy Młodej Jędrzej

piątek, 3 października 2014

Mój ocieplacz zagrał w filmie

Młoda i jej przygoda z filmem, a na szyi uszyty prze Ma ocieplacz.


Młodzi ludzie stanęli w szranki z profesjonalnymi ekipami filmowymi i nakręcili na 48HFPPoland
film "Ślimak" reżyser Natasza Parzymies

 

Trzymajcie za nich kciuki, jutro rozdanie nagród.






niedziela, 28 września 2014

Ocieplacze inaczej

Co robi matka jak nastoletnia córka NIE ma się w co ubrać?
Bierze się za szycie i tak powstały dwa ocieplacze.


Można go jeszcze nosić jak otulacz.


A drugi jest bardziej wiosenny i już miał wielką inauguracje na FB na stronie Młodej.
To znaczy, że się spodobał. Wrócił trochę pognieciony, ale proszę oto wiele materiału wokół szyi.


Lecę teraz uczyć się dalej szyć, bo jak rozumiecie apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Nie zostawiam jednak drutów, w planie komino-szal i to trzeba już szybko dziergać.

niedziela, 14 września 2014

Dzierganie na koniach

I mrówka wreszcie dotrze do celu. Właśnie kończę moją stajenną robótkę, miała być prosta, nie wymagająca większej uwagi i z wełny, która zniesie pobyt w stajni, czyli zapach i kurz. Robiłam czasami po dwa, trzy rzędy, ale dosyć systematycznie, zaczęłam na wiosnę.


Wybrałam ręcznie farbowaną wełnę, kupioną od Tysi z YarnAndArt. Wełenka ma szlachetny skład: wełna owcza 54% i jedwab 46%, ilość 100 g za mało na dużą chustę. Postanowiłam połączyć ją z Alpaca Silk Dropsa nr 4 i to był trafny wybór. Alpaca ma piękny szaro beżowy kolor i podkreśla kolory wełny owczej. W zespole dają niezwykle miziastą strukturę. Cieplutkie to wyszło bardzo i wyobraźcie sobie, że pomimo pobytu w stajni zapach wełny jest nadal piękny. Siedziałam ostatnio i sobie wąchałam tą moją robótkę i miziałam i czułam, że bardzo się polubiłyśmy.


Jak widzicie został mi jeszcze spory kłębuszek wełny, chyba wydziergam mintenki, muszę tylko dokupić alpakę silk. Polecam wam Alpakę silk Dropsa do łączenia z innymi wełnami, szczególnie jak chcemy uzyskać delikatną i miłą strukturę robótki.
A tu prezentuje obie włóczki, to już zdjęcie archiwalne, byłam gdzieś w połowie chusty. Jedwab na wełnie owczej tworzy dobrze widoczne żyłki, co znika przy połączeniu.


To nie jest moje pierwsze połączenie, chustę i czapkę dla Młodej wydziergałam dodając Alpakę silk do Alpaki Dropsa. Tu też chodziło mi o pogrubienie samej alpaki, tak abym mogła użyć grubszych drutów, a chusta była duża i miękka. Prałam ten komplecik już kilka razy i robótka nadal wygląda jak nowa, zachowała kształt, nie mechaci się i nadal jest puszyta.


I tak przypadkiem zachwalam wełnę Dropsa, ale nie zapominajcie o pięknych wełnach Tysi i tych niesamowitych kolorach, na które je farbuje. Mam jeszcze niezły zapasik jej wełenek i pewnie jeszcze się skuszę na następne kłębuszki.

I jeszcze czapka młodej z kompletu i zapowiedź tego co wkrótce nas czeka w pogodzie.



A na koniec jeszcze moja miziasta mieszanka.......


w kolorze mojego pudelka... zobaczcie te oczy ile w nich cierpienia, pudelek zaziębił sobie uszy i właśnie jest po wizycie u weterynarza.



niedziela, 7 września 2014

Dzierganie z IK i podszewka.

Dla relaksu wydziergałam "piórnik" wg Intensywnie Kreatywnej do kompletu z toreką.
Teraz już będę się na serio brała się za wszycie podszewki do mojego kompletu.


Mój komplet jest bardzo podobny do robótek IK, mało zmian nanosiłam, z dwóch powodów, bo nie było to konieczne i do tego odpoczywam jak dziergam z IK, nie muszę się martwić o kształt i co kiedy mam robić, jedyne co wybieram to kolor. Taki ze mnie trochę leniwiec.


Co do wykończenia obu robótek, to kupiłam już bawełnianą podszewkę i lamówkę i tasiemkę, brakuje jeszcze suwaka do kosmetyczki. I tu napotkałam pułapkę, nie szyłam do wielu lat, nie napiszę, bo to było dawno a po co wymawiać sobie wiek. W każdym razie było to w ubiegłym stuleciu, kiedy sklepy świeciły pustkami i trzeba było szyć, żeby mieć co założyć na siebie.
I wsiąkłam "zajrzawszy do sklepu na moment", chodziłam i macałam materiały, szczególnie zainteresowały mnie dzianiny i zapragnęłam wrócić do szycia. Te kolory, tak duży wybór, nie ma takich kolorowych ciuchów w sklepie! Maszynę mam, chęci też, tylko trzeba sobie przypomnieć to i owo i znaleść czas, to drugie zawsze stawia przeszkody.


Postanowiłam się zabrać do tego szycia profesjonalnie, więc pobiegłam do księgarni i wróciłam z burdami, kupiłam też burdę jak szyć krok po kroku. Czyli przede mną nowa przygoda!


Tam na końcu gazetek ukrył się magazyn beading, tak koraliki to też moja pasja. Oczywiście nie zapomnę o dzierganiu, najwyżej nie będę spała...