Jak to napisała jedna z blogowiczek serwetkowe sweterki wciągają.
Już planuję następny na wiosenne spacery.
Zdjęcia na mojej Laluni.
Sweterek jest mój, pokochałam go od pierwszego założenia po blokowaniu.
Tak, ten ostatni etap robótki jest niezmiernie ważny.
Zdjęcia wyszły prawie czarno białe, jest pochmurno i aparat nie łapie kolorów.
W poprzednim poście zdjęcia oddają lepiej kolorystykę sweterka.
O wełnie na sweterek już pisałam w poprzednim poście.
To Drops Verdi mięciutka, delikatna ale rozciągająca się wełna.
Do dropsa dodałam YarnArt wool, wełna sztywna, mocna,
trzyma w ryzach nitkę dropsa .
Mieszanka tych wełenek nie podgryza i jest niezwykle miła w dotyku.
Sugeruję zakupić cały motek Verdi i 3 motki YarnArt.
Rękawy dość długie, ale mankiet rozszerzany, więc ładnie to wygląda.
Trochę romantyzmu jest w tym sweterku przez drapowania
na przodzie i wykończenie rękawów.
Tył sweterka kryje "tył". I to najbardziej cieszy mnie w tym fasonie.
Musicie wierzyć na słowo, że sweterek wysmukla i jednocześnie
podkreśla kobiecą figurę.
Namawiam was do wydziergania tego wzoru.
Nie przejmujcie się serweką na plecach, jak chcecie, żeby była mało widoczna zacznijcie początek robótki jednym kolorem a potem stopniowo od wycięcia na rękawy dobierajcie inne kolory.
W zbliżeniu na serwetkę widać, że zrobiło mi się małe kółko ciemniejszym kolorem, przy następnym sweterku uważniej dobiorę wełnę na serwetkę.
Sesja zdjęciowa na Młodej nie udała się,
jest zmarźluchem i odmówiła rozebrania się na dworzu.
A tu dwie zapowiedzi robótek na prezenty pod choinkę.