Nie starczyło mi włóczki na zamknięcie ostatnich oczek w szalu.
Po drodze myślałam, jak starczy to zagram w totolotka. No nie zagram.
Zdjęcie robocze, przed blokowaniem.
I nasz potwór akwariowy w podobnym kolorze.
Idę barwić pól metra kid silka, życzcie mi sukcesów.
Na polu koralikowym dwie bransoletki, jedna czeka na zapięcie
i jest prezentem dla mojej ulubionej blogowiczki.
Czyba tak się odmienia rodzaj żeński osoby prowadzącej bloga.
A na drugą nie starczyło koralików i trzeba zamówić. Całe szczęście zamówienia mieszczą się w kopercie i mieszczą się do skrzynki pocztowej, nie trzeba biegać na pocztę, albo łapać kuriera.
I nasz kochany koń, jedziemy do niego w niedzielę. Ale się za nim stęskniłam.
Te piękne warkoczyki to moja robota. Czeszę, czyszczę, daję przysmaczki.
Nie jeżdżę, Młoda jeździ.
Rozpieszczona koninka i uparta. Ma charakterek mojej córci.
