Od CaryCy dostałam w prezencie ufarbowaną przez nią czesankę.
I dzisiaj w nocy uprzędłam zgrabną, ale jednak nadal nierówną niteczkę.
Przez dwa lata zastanawiałam się, czy w dzisiejszych czasach jak w skepach jest tyle pięknej wełny opłaca się prząść. I piekąc dzisiaj w nocy chleb na zakwasie nagle mnie olśniło, z przędzeniem jest jak z chlebem, własny wyrób zawsze lepiej smakuje. Co z tego, że trochę nierówno jak w tej nitce jest tyle serca, CaryCa ją ufarbowała na kolory, które tak bardzo lubi, podarowała mi pasmo swojej czesanki i to jest najlepszy prezent, bo z głębi serca, ja spędziłam parę pięknych godzin turkocąc kołowrotkiem i uprzędłam nić. Teraz wystarczy wziąć druty i coś z tej nitki wydziergać np.mintenki.
I proszę mi powiedzieć, czy można to kupić w sklepie, a jeżeli znajdziecie coś równie pięknego, czy będzie to miało taką duszę?
A teraz po tych poważnych refleksjach, chcę wam pokazać jak należy spacerować z koniem.
Właśnie tak, koń lubi spacerować........ szczególnie na zielone.